wtorek, 11 marca 2014

Ząbkowanie - jak ulżyć maleństwu w cierpieniu? Smoczek na ząbkowanie.

Troszkę mnie tu ostatnio nie było, wybaczcie.

Kubie wychodzą cztery czwórki, jednocześnie.
Do tego noworodek w domu, którym też muszę się zająć  - czasu już na nic innego nie ma.

Dziś będzie właśnie o ząbkowaniu.
I o przedmiocie, który może troszkę ułatwić przejście przez ten ciężki czas :)

Zapraszam!



Ząbkowanie...
Każde dziecko przechodzi je zupełnie inaczej. Ba!
Nawet reakcja na wyrzynanie się ząbka może być inna przy dwójce niż przy czwórce. Wiem o tym doskonale z autopsji ;)

Jakub ma już osiem zębów - wszystkie jedynki i wszystkie dwójki (które, swoją drogą wyrzynały się parami :p )
Jako, że trójki wychodzą ostatnie, w tamtym tygodniu zaczęły wyrzynać się wszystkie czwórki - wszystkie na raz, na hurra!

O ile poprzednie ząbkowanie przeszedł bez jakichkolwiek objawów, to tym razem już tak pięknie nie było.
Stan podgorączkowy, zaczerwienione dziąsełka, złe samopoczucie.
Każdy rodzic nie może patrzeć, jak dziecko się męczy.

Spróbowaliśmy zatem od żelu na ząbkowanie.
Dobrze by było, gdyby ten żel miał trochę dłuższy niż chwilowy kontakt z miejscem bolesnym.
Wiadomo jednak, że półtora roczny junior nie będzie siedział 15 minut z otwartą buzią ;)
Żel zaraz zbierał językiem i koniec.

Będąc na zakupach -jeszcze zanim Kuba zaczął w ogóle ząbkować - znalazłam coś, co mnie zaintrygowało najpierw samym wyglądem. Pierwszy raz coś takiego widziałam.

Okazało się, że to smoczek na ząbkowanie.
Bez namysłu kupiłam go.
Dodam, że kosztował jedynie 7,99 zł - nawet gdyby nam się nie przydał, to dla własnego komfortu psychicznego wolałam go wziąć ;)

Przydał nam się właśnie teraz.
Na jego powierzchnię nakłada się żel na ząbkowanie (który potem wnika dalej, w szczeliny, dzięki czemu zostaje na smoczku dłużej, przez co ma dłuższy kontakt z urażoną powierzchnią).

Na zdjęciu możecie zobaczyć, co dokładniej mam na myśli, mówiąc o szczelinach ;)




W zasadzie to bardziej gryzak niż smoczek, Kuba w większości go podgryza lub po prostu trzyma w buzi - nie dałoby się go ssać :)

Można go bez problemu przechowywać w higieniczny sposób - posiada zatyczkę.




Dla mnie ten smoczek był zbawieniem w ostatnich dniach i myślę, że dla innych rodziców, których dzieci cierpią przy ząbkowaniu - też będzie.

Polecam, jako mama ząbkującego łobuza ;)


Znaliście taki produkt wcześniej? Czy tak jak ja, właśnie dowiedzieliście się o istnieniu takiego wynalazku (skądinąd baaardzo pożytecznego)? :)


Spodobał Ci się ten post? Nie przegap następnego wpisu! Polub "Świat młodej mamy" na Facebook'u :)