poniedziałek, 28 lipca 2014

Nierozerwalna więź.

Często jestem pytana o relację moich synów, czy starszy nie jest zazdrosny o młodszego, czy się lubią.

Już w ciąży zastanawiałam się jak to będzie, miałam przed oczami wizję zapłakanego i zazdrosnego Kuby, bo ja czy ich tata trzyma na rękach młodszego brata.
Odrzucałam te myśli i odstawiałam "problem" na bok: "Będę się martwic, jak to faktycznie się wydarzy".



W dniu wypisu z Emilem (po porodzie) ze szpitala bardzo się cieszyłam, tęskniłam już za Kubą i byłam bardzo ciekawa, jak zareaguje na nowego członka rodziny.

Zaskoczyło mnie to, że kiedy nie zobaczył, nie lgnął do mnie zbytnio. Był zły, że kilka dni mnie nie było w domu, zapomniał mnie, czy co... Nie wiem i raczej się już nie dowiem.
Jak zobaczył Emila też nie był zachwycony, wyciągał ręce do taty i zerkał na nas "spod byka" ;)

Na drugi dzień traktował mnie już w miarę normalnie, a noworodek bardzo go ciekawił. Jak tylko Emil zaczął się ruszać lub płakać, Kuba się śmiał :) Teraz już reaguje inaczej, ale o tym za chwilę.

Od tego dnia zaczęła się nasza wspólna codzienność, którą (pomimo tego, że na prawdę nie jest łatwo) uwielbiam. 

Teraz uwielbiam patrzeć, jak nawiązuje się między nimi nierozerwalna (mam taką głęboką nadzieję) więź. Kuba, jako starszy (niewiele, ale jednak :) brat jest na swój sposób opiekuńczy. Sam jest jeszcze mały, więc nie mam prawa wymagać od niego czegokolwiek w tej kwestii. Jednak tak jest, pomimo tego, że nie proszę go o nic. Dobry z niego obserwator.
Czym się to objawia? Wyciera bratu pieluszką twarz ze śliny (swoją drogą: chyba będą szły ząbki :p ), przynosi swoje buciki i wkłada na nóżki młodszego brata, pokazuje mu swoje zabawki (a co najlepsze, nie ma żadnych obiekcji, jeśli Emila one zainteresują i chwilę się nimi "pobawi"). Jak tylko usłyszy, że wstał, podchodzi do łóżeczka i z uśmiechem go wita "dzidzi" :)
Jak Emil zaczyna płakać, Kuba podejdzie, pogłaszcze go po nóżce/rączce i go uspokaja "ciii".

Emilek co prawda jest jeszcze mały na okazywanie takich emocji, ale odwzajemnia uśmiech brata, a to na prawdę cudnie wygląda :)

Między chłopakami jest 14,5 miesiąca różnicy. 
Dla dzieci to na pewno rewelacyjnie - w przyszłości ta różnica nie będzie w ogóle dostrzegalna (mam braci ciotecznych z podobną różnicą wieku i tak rzeczywiście jest),
dla mamy jest już mniej rewelacji :) trzeba mieć niejednokrotnie oczy wokół głowy i pięć par rąk. No i gdzie ten słynny "czas dla siebie", który tak propagują przeróżne czasopisma dla kobiet w ciąży i mam?

Rzeczywistość jest inna i każda mama to potwierdzi. Życie mamy nie jest kolorowe ani tym bardziej łatwe, ale - drogie mamy, przyznajcie: bez dzieci to już nie byłoby to samo ;)


Spodobał Ci się ten post? Nie przegap następnego wpisu! Polub "Świat młodej mamy" na Facebook'u :)