sobota, 16 marca 2013

Piernik kętrzyński

Dziś recenzja piernika kętrzyńskiego, który otrzymałam do testowania dzięki uprzejmości pani Moniki z Credo PR.
Mówiłam, że recenzja będzie dosyć szybko? ;)

Zacznę może od tego, że bałam się efektów, bo można powiedzieć, że mój piekarnik idealnie pasuje do powiedzenia "Złośliwość rzeczy martwych".
Ku mojemu zaskoczeniu jednak nie zrobił mi żadnej niespodzianki i piernik się udał.
Piekłam go w dwóch formach keksowych ;)
Opakowanie było duże (750g), więc spokojnie starczyło na dwie keksówki.
Chcecie zobaczyć efekt?




Ten piernik robi się piekielnie szybko i łatwo. 
Wystarczy proszek z opakowania wymieszać z 380ml wody, potem z 170ml oleju. Przelać do blachy wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą. Piec 45-60 minut w 180°C i gotowe.
To, co już zrobimy z nim pod koniec, zależy od naszej inwencji i aktualnego smaku :)
Ja nie przekładałam go niczym; na jeszcze ciepłym pierniku poukładałam niedbale czekoladowe guziczki, które się rozpuściły.

Jeśli chodzi o smak i konsystencję piernika: wg mnie - idealny! Był zwarty (tak, jak lubię), ani za suchy, ani zbyt wilgotny. 
Na drugi dzień nie zesechł się cały, same krawędzie były lekko podeschnięte. Na trzeci dzień nie wiem jak by wyglądał, bo u nas już piernik tego nie dotrwał :)

 Mi osobiście smakował bardzo, mojemu mężowi jeszcze bardziej.


Tutaj znajdziecie więcej informacji na temat pierników kętrzyńskich.


Mieliście do czynienia z tym produktem? Jakie są Wasze zdania na jego temat? :)